Olive green

Olive green

Bardzo lubię taki oliwkowy kolor, lakier którego użyłam to jakiś z astora. Ma już kilka lat i ciężko się nim maluje, a do tego nigdy nie grzeszył wysoką jakością. Szybko się ściera i odpryskuje, nie lubimy astora. Już oglądałam taki kolor lakieru u zoya, zoyi(?), wiecie, i są. Jak zdam sesje na piątkach to sobie kupię:)
Kupiłam lampę do telefonu i poniżej test jak działa, dodałam holo stemple i w zwykłym świetle nie mogłam zrobić dobrego zdjęcia. Z lampą to jest niezłe moim zdaniem:) Mogłam wyostrzyć kolory, następnym razem pokombinuję :) Skoro mogę się doświetlić to resztę ogarnę na komputerze. Tak myślę :)
 A to lampka:
Kupiłam na allegro, uważajcie jak chcecie zamówić bo niektórzy sprzedawcy wysyłają to z Chin, a w takim wypadku to już lepiej na alie kupić bo trochę taniej a czas oczekiwania podobny:)
Duochrom Ciate - Heirloom

Duochrom Ciate - Heirloom

Kiedyś już go pokazywałam, nie ma tego posta bo zdjęcia były za brzydkie, teraz pomalowałam się nim drugi raz. Czekał rok aż do niego powrócę :) 
Filmik z instagrama, mój ;), zobaczcie jak zmienia kolor:) Mogę siedzieć i się na niego patrzeć:)
Film zamieszczony przez użytkownika Karolina Lukasiewicz (@xkarolinaluk)

Z lampą nie widać efektu zmiany kolorów ale tu chciałam pokazać ile zostało go w butelce po dwóch malowaniach. Jeszcze ze dwa i będzie po nim. Trochę szkoda.
I najważniejsze, potrzebował 4 warstw. Nie lubię jak lakier chce więcej niż dwie. Na szczęście każda warstwa schła w ekspresowym tempie. Ten lakier to nie brokat, tylko takie drobinki w lekko zabarwionej bazie. I wygląda jak pyłek do hybrydy, ma nawet taki lekko lustrzany efekt którego na zdjęciach nie widać.

#NOTD Nudne porównanie

#NOTD Nudne porównanie

"Nudne" bo lakiery nude, taki ze mnie śmieszek :). Chodzi o beżowe paznokcie oczywiście. Swego czasu to był mój ulubiony kolor na paznokciach, jakieś 6 lat temu jak byłam jeszcze w liceum. Wtedy takie lakiery zrobiły się modne w internecie, w drogeriach nie było co wybrać więc mój pierwszy beżowy lakier kupiłam(poprosiłam rodziców żeby kupili) w inglocie. I to był pierwszy lakier który wygrzebałam praktycznie do ostatniej kropli. Taka retrospekcja, wybacz :) 
Jak zdjęłam ciemne hybrydowe lakiery to naszła mnie taka nostalgia i wyciągnęłam dwa beże z szuflady i wymalowałam nimi paznokcie.
Pierwszy lakier, bardziej różowy nude, to OPI My very first knockwurst.

Drugi lakier, chłodniejszy beż to Wet n Wild Yo Soy


Zdjęcia są takie sobie bo nawet w Radomiu jest smog, słońce nie przebija przez tę mgłę, a ja nie dorobiłam się jeszcze lampy. Ale pracuję nad tym:) 

Porównanie:
Po lewo Wet n Wild, po prawo OPI
Wet n wild jest na skórkach bo to moja prawa ręka, więc wyszło jak wyszło ;)

Oba lakiery potrzebują dwóch warstw. 
Na OPI trzeba nałożyć top bo kiepsko wygląda bez, no i bez topu ściera się z paznokci trochę za szybko. 
Wet n wild jest cruelty free, a OPI nie. 
Wet n wild kosztuje 10 zł a OPI stacjonarnie ok 50. 

OPI lepiej na mnie wygląda ale bardziej podoba mi się kolor Wet n Wild. To akurat kwestia gustu ale i tak widać który lakier u mnie wygrywa ;) 

*nierówności na paznokciach to resztki bazy hybrydowej która nie odmoczyła się w acetonie. Serio, po 20 minutach, kolorowa hybryda odpadła a ta baza trochę się naruszyła. Bloczek polerski niestety mi się skończył i musiałam przykryć to lakierem zanim kupię następny ;)
Krem pod oczy - Mój krem nr 10 Fitomed

Krem pod oczy - Mój krem nr 10 Fitomed

Kilka dni temu skończyłam ten krem i chciałam trochę o nim napisać. Uważam że jest warty uwagi.

Ze strony Fitomed:
Naturalne działanie przeciwzmarszczkowe.

Składniki: świeży napar z białej herbaty, olej arganowy, olej z awokado, masło kakaowe, masło shea.Działanie: nawilża, wygładza, chroni przed promieniami UV w niewielkim zakresie SPF.

Właściwości: Krem o charakterze naturalnym. Dopuszcza się wahanie odcieni kremu od kremowego do jasnobrązowego. Dopuszcza się istnienie nieznacznej różnicy w zapachu i barwie poszczególnych partii kremu, gdyż nie zawiera on sztucznych barwników oraz substancji zapachowych, a wahania koloru i zapachu spowodowane są zastosowaniem składników naturalnych pochodzących z kolejnych serii dostaw. Powyższe różnice w zapachu, barwie i konsystencji nie mają wpływu na jakość pielęgnacyjną kremu.

Ingredients: Aqua, Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Argania Spinosa Oil, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Theobroma Cacao Seed Butter, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Hydroxyethyl Acrylate, Sodium Hyaluronate, Glycerin, Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, D-Panthenol, Trilaureth-4-Phosphate Caprylic/Capric Triglyceride, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerine.
+ Krem ma 15 ml, kosztuje około 20 zł. 
+ Opakowanie z pompką, airless, higieniczne i ważne przy kosmetyku z tak krótkim terminem ważności. Krem należy zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia. Mi się prawie udało, ostatnie dni nakładałam go też w okolice nosa żeby zdążyć go zużyć, a jak minęły 3 miesiące wycisnęłam dwie ostatnie pompki i wsmarowałam w dłonie. Na wszelki wypadek, nie kładłam go już na twarz, ale konsystencja ani zapach się nie zmieniły.  
+ Mój krem miał biały kolor i praktycznie był bez zapachu.
+ Podczas stosowania nie miałam problemów z suchą skórą pod oczami, więc nawilżał. Do innych obietnic nie mogę się odnieść, ochrony przed promieniowaniem nie widać, wygładzać nie miał co, przeciwzmarszczkowe działanie zobaczę za parę lat:)
+ Nadaje się pod makijaż, wchłania się ładnie. Na dzień nie szalałabym tylko z ilością kremu albo dałabym mu czas na wchłonięcie.

+/- Kosmetyk nie był testowany na zwierzętach, aczkolwiek fitomed nie sprawdza dostawców więc w 100% cruelty free może nie być.

- Znalazłam mu jeden minus: szczypie w oczy. Bardzo. Wiem że krem pod oczy nakłada się pod oczy a nie w oczy, ale wiecie jak jest, czasami coś się do oka dostaje i przy nim musiałam bardzo uważać bo doprowadzał mnie do łez. Na szczęście zaczynał szczypać tylko jak wpadł do oka, gdy był choćby milimetr od to wszystko było w porządku.

PODSUMOWANIE
Cena, skład, opakowanie - jak najbardziej w porządku
Trochę krótki termin ważności ale to cecha kosmetyków naturalnych. Szkoda że nie sprawdzają dostawców pod kontem testów na zwierzętach.
Szczypie w oczy, może tylko mnie - nie wiem. Nie sprawdzałam go na nikim poza mną. Trzeba uważać z nakładaniem.
Projekt: "wykończę do Wielkanocy"

Projekt: "wykończę do Wielkanocy"

Większość z tych kosmetyków nie jest zła, ja ich po prostu już nie chcę. Są u mnie dość długo albo leżą nieużywane a nie są nowe żebym mogła je komuś oddać:) Daje sobie czas do Wielkanocy, bo z terminem będę miała lepszą motywację. Tak się nauczyłam z filmów na youtube. Może trzy miesiące to aż nadto, ale chcę być pewna że uda mi się coś osiągnąć:)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

LinkWithin

link
Copyright © 2014 Codziennie malowane paznokcie , Blogger